Iluzja a rzeczywistość w mediach a życiu TRENERA

2022-08-17

Moja szczęśliwa rodzinka (nie w komplecie bo brakuje córeczek z poprzedniego małżeństwa)
Moja (zaraz żona) Asia i nasza córeczka Bianka oraz Reiko.

Jest 21:40, jestem po całym dniu pracy. Właśnie skończyłem wieszać pranie, w piekarniku szykuje się jedzenie na nowy dzień a ja piszę bloga.
Dlaczego?

Chciałem zrobić coś zupełnie innego bo miał być to cykl CZEGO SIĘ NAUCZYŁEM / CO BYM ZMIENIŁ na przestrzeni lat gdzie będę analizował swoje poprzednie wpisy z dwóch edycji blogowania .. ale dostałem wiadomość/ pytanie / prośbę na Instagramowym Q&A i mocno mnie to uderzyło.

Wpis będzie mocno psychologiczny. Może nie wyglądam na osobę, która w tej dziedzinie ma coś do powiedzenia ale doświadczenie życiowe, szmat czasu na walce z własnymi problemami a w końcu terapia i idący za tym tok samodoskonalenia i nauki pozwala mi na lepsze artykułowanie i organizowanie swoich przemyśleń. Ten tekst to moja opinia.

"Jak sobie radzisz z życiem jako ojciec / zapracowany człowiek" mniej więcej taki był wydźwięk tamtego pytania ale brzmiało ono zupełnie inaczej - "Czy odreagowujesz trudy dnia poprzez wysiłek fizyczny"

Tak.
Nie.
Kiedyś tak robiłem i wiem, że był to mechanizm "karania się" i "znieczulania" który pozwalał skupić się na chwili, na obecnym bólu i zmęczeniu, na tym że za chwilę będzie lepiej... ale nic nie zmieniał.

Skąd wiem, że nic nie zmieniał?
Jestem człowiekiem po przejściach, gdzie na własne życzenie utrudniłem sobie życie. Zapłaciłem za to. Odpracowałem. Teraz stoję na nogach i na nowo buduje to jak powinna wyglądać rodzina oraz jaki system wartości będę przekazywał zarówno swoim dzieciom jak i podopiecznym.

CZY JAKO OJCIEC MASZ TRUDY I CZY ODREAGOWUJESZ JE PRZEZ WYSIŁEK FIZYCZNY.

Najstarsza córka - mocne parę lat temu :) niepokorna i lubi sportowe klimaty

Pytanie ojca czy ma trudy to tak samo jak pytać człowieka na pustyni czy chce się napić.
Nie chcę tu nadmiernie dramatyzować ale każdy ma kurwa problemy.. jedni mniejsze inni większe. Dlaczego? Bo każdy w inny sposób bierze odpowiedzialność za swoje czyny, stan, działania i myśli. Każdy inaczej reaguje na to, na co wystawi go życie.
Nie każdy wyciąga z tego lekcje i wnioski.
Ja byłem taki przez długi czas.

Czy ja odreagowywałem swoje trudy wysiłkiem? Tak, przez bardzo długi czas i wiem, że nie przyniosło to nic dobrego. Nie mówię, że jest to w ogóle złym pomysłem aby się "wyżyć" tylko koniec końców - to nie załatwia problemu. Pomaga tylko upuścić emocji i jest chyba najmniej destrukcyjnym sposobem na odreagowanie czegokolwiek. To powinno iść w drugiej turze.
Emocje są poniekąd jak woda. Kiedy są mocne i wysokie - jak gotująca się woda nie zobaczymy własnego odbicia. Natomiast kiedy damy im opaść i "ostygnąć" nagle widzimy siebie w zupełnie innym świetle. Widzimy siebie bardziej z zewnątrz, myślimy racjonalnie jak dorosły i podejmujemy racjonalne decyzje.
Wyładowanie emocji powinno następować po tym jak załatwimy problem.
Przedyskutujemy na chłodno co trzeba. Podejmiemy kroki i bezpośrednio zadziałamy aby załatwić swoje trudy. Następnie możemy iść się "wyżyć" jako swoiste katharsis.
To jest moje spojrzenie na ten temat.
Inaczej wpadamy w pewnego rodzaju schemat działania :
Problem -> Wysiłek fizyczny (ucieczka) -> powrót do życia i problemu -> nasilenie się reakcji etc. -> dalsza ucieczka i odwlekanie lub konfrontacja na gorąco...

Oczywiście nie jest to reguła ale może to prowadzić do takiego działania. Nie jest to długotrwałym dobrym sposobem na radzenie sobie z trudami życia. Uwierzcie mi wiem o tym - mówię z 16 letniego doświadczenia gdzie wszystkie zło, które mnie spotkało spadało na to, że wychowywałem się bez ojca i był on moim punktem do zawieszenia nienawiści i tym samym węglem, który podsycał ogień do działania.
Koniec końców .. powtórzyłem schemat. Nie wiedząc o tym. Nieświadomie.
Rozwiązanie problemu leżało zupełnie gdzie indziej.

Średnia córa ma dość duże problemy ze skupieniem i zachowaniem/ czytaj ADHD



Wracając do głównego pytania - trudy ojcostwa.. mam 3 córki, wiem coś o tym

My faceci mamy teraz przejebane. Serio. Wymaga się teraz od nas tego samego co wcześniej robili faceci - nie ważne czy jest to polowanie, dbanie o rodzinę czy zapewnienie im bytu i bezpieczeństwa. Teraz w pakiecie mamy jeszcze być drugą mamą.
Dodatkowo mamy teraz być : tolerancyjni, empatyczni, delikatni, wyrozumiali, troskliwi, ciepli, uczuciowi, i jeszcze można dopisać całą resztę cukierkowych przymiotników, które kłócą się z podstawową naturą faceta jaką jest walka i pokonywanie trudności.
Nie chcę brzmieć jak człowiek, który wyznaje ekstremalnie tradycyjne wartości ale NATURY NIE OSZUKASZ. Drugą kwestią jest to, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka a większość przyzwyczajeń wynosimy z domu. I tutaj kółko się zamyka.

Nasz profil hormonalny jest od wieków taki sam - to że teraz jest zupełnie innej jakości to już inna kwestia ale nie zmienia to faktu, że my mamy TESTOSTERON. Hormon walki, wzrostu, działania, czujności, bycia bystrym i silnym oraz wytrzymałym.

Kocham wszystkie moje dzieciaki nad życie ale nie będę tu kłamał - nie jestem idealny. Nikt nie jest i popełniłem i pewnie nadal popełniam wiele błędów wychowawczych. Przez bardzo długi czas było to dla mnie mocnym obciążeniem bo nie rozumiem konstrukcji psychicznej małej dziewczynki.
Natura nie dawała nam tak dobrego pakietu, który ma zaspokajać emocjonalne potrzeby malutkich dzieci.
Mamy wspierać MAMY NASZYCH DZIECI. Dbać o nie w najlepszy możliwy sposób oraz opiekować się swoim potomstwem ale bez zatracania tych podstawowych cech, które czynią nas facetami.

Codziennie okazuję swoim dzieciom miłość. Mówię im, że je kocham i staram się być dla nich jak najlepszym ojcem. Aczkolwiek mając tyle dziewczyn w swoim najbliższym otoczeniu bywa, że wybucham lub muszę po prostu wyjść lub potrzebuję czasu dla siebie. Jako facet.

Co mogę jeszcze powiedzieć i wiem, że obrazi to wiele osób o poglądach związanych z siedmiokolorowymi włosami.
Facet to facet. Nie cipa, nie pizduś który patrzy tylko na własną wygodę i jest tchórzliwy i zniewieściały.
Facet to opoka swojej rodziny.
Facet to wsparcie dla swoich bliskich.
Facet to pierwsza linia obrony przed trudami i niebezpieczeństwami tego świata.

Zadaniem ojca jest dbać o matkę i swoje dzieci. Zapewnić im byt na możliwie najlepszym poziomie oraz zaspakajać ich potrzeby intelektualne oraz emocjonalne. Specjalnie napisałem to w kolejności.
Mężczyzna ma pokazywać jak działa świat i co można zrobić aby go okiełznać. Uczyć jak dbać o siebie i swoich bliskich oraz wpajać kodeks wartości i zasad, które pomagają nie robić sobie samemu problemów.

JAKĄ ROLĘ W TYM WSZYSTKIM MA WYSIŁEK FIZYCZNY??

Już antyczni filozofowie doceniali wartości wychowawcze jakie szły za wysiłkiem fizycznym.
Dyscyplina, wytrwałość, dążenie do doskonalenia, pokonywanie trudności, nauka przyjmowania porażki, wyciąganie wniosków, błyskawiczne myślenie podczas zmagań sportowych i dopasowanie się do panującego środowiska czy choćby umiejętność rozłożenia sił to elementy, które buduje w nas sport.

KAŻDY FACET - ALE TO ABSOLUTNIE KAŻDY POWINIEN MIEĆ JAKIŚ RODZAJ AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ KTÓRĄ UPRAWIA.
Przede wszystkim dla zdrowia, zarówno fizycznego jak i psychicznego.
Pisałem chwilę wcześniej o testosteronie. Wysiłek fizyczny podsyca jego sekrecję i pozwala na utrzymanie w optymalnych ilościach. Stres zabija testosteron poprzez nadmierną produkcję kortyzolu, który nota bene jest hormonem uwalniającym i nauczcie się tego wszyscy raz na kurwa zawsze :) uwalnia energię tylko ma w dupie z czego ją czerpie i bierze wszystko jak leci, psując przy tym zastany układ sił.

Najbardziej prozdrowotnym rodzajem wysiłku jest trening siłowy. Są na to badania i nie ma się co kłócić. Masa mięśniowa przedłuża życie, usprawnia ortopedycznie, wpływa na lepsze działanie układu krążenia i zdrowie metaboliczene.
Dlatego konkludując ten nieco długi wpis - KAŻDY FACET POWINIEN BYĆ AKTYWNY FIZYCZNIE ABY BYĆ LEPSZYM OJCEM, MĘŻEM I PRZYKŁADEM DLA SWOICH DZIECI ORAZ INNYCH OJCÓW.

Wyładowanie swoich frustracji przez rzucanie sztangą czy rąbanie drewna jest spoko. Tylko nie rozwiązuje problemu. Dlatego proponuję inne rozwiązanie.

Nauczmy się dyskutować i próbować do skutku.
Problemy dorosłych załatwiajmy jak dorośli - przez rozmowę i to bez emocji.
Wtedy kiedy trzeba lub brakuje nam sił - szukajmy wsparcia w specjalistach.
Naprawdę to nie jest wstyd chodzić na terapię czy wspierać się pomocą innych - to pokazuje tylko że nam zależy i robimy wszystko aby rozwiązać daną kwestię, która w tym momencie nas przerasta.

A wysiłek fizyczny niech będzie nieodzowną częścią dbania o siebie, która wpisana jest w styl życia, który jako ojciec przekazujemy swoim dzieciom.

Przykład idzie z góry. Nie spierdolcie tego.

Pozdrawiam
Maciej


Copyrights 2023 - Wszelkie prawa zastrzeżone UGot2BeStrong